środa, 20 listopada 2013

"Requiem" - Lauren Oliver

Tytuł: “Requiem”
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 392
Ocena: 9/10

JEŚLI NIE CZYTALIŚCIE DELIRIUM i PANDEMONIUM, NIE ZAGŁĘBIAJCIE SIĘ W TĘ RECENZJĘ, BO MOŻECIE SOBIE ZEPSUĆ LEKTURĘ!

   Ameryka powoli przestaje być krajem, w którym remedium - zabieg uwalniający od choroby, jaką jest miłość - zapewnia ład, porządek i bezpieczeństwo. Rząd nie może już dłużej utrzymywać, że Odmieńcy, czyli osoby, które z własnej woli chcą poddawać się wpływowi amor deliria nervosa, nie istnieją, ponieważ na każdym kroku wzrastający ruch oporu wywołuje zamieszki. Głusza zaczyna być patrolowana przez porządkowych, którzy sieją zniszczenie, chcąc pozbyć się zagrożenia. Ale czy wyleczeni poradzą sobie z Odmieńcami, których jest coraz więcej, także wśród zwykłych obywateli miast? Czy dojdzie do buntu na skalę całego kraju? I czy mury wreszcie runą?

“To jest ryzyko, ale zarazem piękno życia bez remedium. Ścieżka, którą idziemy, jest dzika i splątana, nic nigdy nie jest proste. (...) Chcieliśmy móc kochać bez przeszkód. Chcieliśmy mieć wolność wyboru Teraz więc musimy o to walczyć.”

   Lena nie jest już tą samą dziewczyną, którą była, mieszkając w Portland. Od czasu ucieczki do Głuszy przeszła ogromną metamorfozę. Tygodnie spędzone na koczowaniu w dziczy, czasem bez jedzenia i wody, ciągła ucieczka przed zagrożeniem, nawet tam, w wolnych strefach - to wszystko odcisnęło na dziewczynie swoje piętno. Stała się silniejsza i twardsza, owszem, ale czy to właśnie miało na nią czekać w cudownym świecie bez ograniczeń? Czy tym właśnie miała być wolność - nieustającą walką o przetrwanie? Czy możliwość wyboru jest błogosławieństwem, skoro ludzie świadomie podejmują złe decyzje?
   
“To właśnie robią ludzie w tym chaotycznym świecie, świecie wolności i wyboru: odchodzą, kiedy chcą. Znikają, wracają, potem znowu znikają. A ty zostajesz z tym sam i musisz się jakoś pozbierać.”

   Czas spędzony przez Lenę w Nowym Jorku, podczas misji ruchu oporu przeciwko AWD, wcale nie był czasem straconym. Decyzja Juliana o ucieczce do Głuszy wraz z dziewczyną, przez którą jego dotychczasowy świat stanął w płomieniach, znacząco wpłynęła na działania buntowników na obszarze całego kraju. Chłopak stał się symbolem walki w imię miłości, bo to w końcu ją wybrał. Był gotów na wszystko, aby tylko poznać smak uczucia, przez które ludzie wtrącani są do więzienia. Nie spodziewał się jednak, że przeszłość Leny wcale nie jest martwa. A przecież powinna być.

“Taka jest właśnie przeszłość: unosi się, potem osiada i gromadzi warstwami. Jeśli się straci czujność, pogrzebie cię. Po części po to właśnie stworzono remedium: dla oczyszczenia. Dzięki niemu przeszłość i związany z nią ból stają się odległe jak delikatna impresja na migoczącym szkle.”

    Z jednej strony Julian - chłopak, który na nowo wzbudził w bohaterce miłość i nadzieję na lepsze jutro. Porzucił dla niej wszystko, w co wierzył, ponieważ wpadł w sidła tego nieprzewidywalnego uczucia. Z drugiej Alex, który powinien nie żyć, gdyż poświęcił się dla ukochanej, aby mogła uciec do świata bez ograniczeń. I zostaje jeszcze jedna sprawa - dokonanie wyboru, który w świecie poza murami jest konieczny. Ale czy to znaczy, że możliwy?
   Myślę, że autorka postawiła Lenę w bardzo trudnej sytuacji. W końcu uczucie, jakim dziewczyna darzyła Aleksa jest niepodważalnie silne i prawdziwe. Jednak żyjąc w Głuszy należy odciąć się od tego, co miało miejsce “przed”, tym bardziej, że Lena wierzyła w śmierć ukochanego, co nie znaczy, że się z nią do końca pogodziła. Julian uratował ją przed autodestrukcją, a ona otworzyła mu oczy i stała się dla niego kimś, kto zdjął mu pęta - tak jak Alex w jej przypadku. Więź, która powstała między nią a chłopakiem z Głuszy jest wciąż silna, ale czy Alex jest nadal tą samą osobą, która była dla Leny całym światem?

   Głusza, ruch oporu, próby zburzenia murów - to tylko część wojen, które muszą stoczyć bohaterowie. W “Requiem” możemy zobaczyć także drugą stronę medalu, czyli wszystkie “cudowne” aspekty życia osoby wyleczonej. A to wszystko dzięki rozdziałom napisanym z perspektywy Hany, najlepszej przyjaciółki Leny, która przyjęła remedium i wiedzie ułożone życie u boku narzeczonego, przyszłego burmistrza Portland. Tylko czy obietnice zabiegu zostaną spełnione? Czy życie osoby, której z pozoru nic nie brakuje, faktycznie jest szczęśliwe? A co, jeśli okaże się, że przyszły mąż, a nowy burmistrz, wcale nie jest prawym i szlachetnym człowiekiem, a do tego na wierzch wypłyną wyrzuty sumienia, które zaczną powoli zjadać od środka i zmuszać do rzeczy nieprzystających osobie wyleczonej? Hana musi stoczyć własną walkę z rzeczywistością, w której żyje, z ciągle powracającymi wspomnieniami oraz z osobą, jaką się stała. Jaki wpływ na wynik bitwy będzie miała nieoczekiwana konfrontacja z dawną bliską sercu przyjaciółką?

   Ostatnia część trylogii mnie nie zawiodła. Autorka podołała wyzwaniu i napisała powieść dorównującą dwóm poprzednim częściom - pełną wartkiej akcji i nieprzewidywalnych wydarzeń, z którymi musieli zmierzyć się bohaterowie. Spodziewałam się, że mimo korzystnych dla nich sytuacji, książka i tak będzie przepełniona bólem, który zawsze jest gdzieś tam w tle, jeśli chodzi o antyutopię. I owszem, były momenty, w których bolało mnie serce, ale na szczęście nie przeważały. A całość skończyła się… Cóż, sprawdźcie sami!


piątek, 15 listopada 2013

"Geneza" - Jessica Khoury

Tytuł: “Geneza”
Autor: Jessica Khoury
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 512
Ocena: 10/10

   Ludzie przeważnie dążą do doskonałości i chcą być jak najbliżej ideału. Robią, co mogą, aby to osiągnąć i mowa tutaj zarówno o zwykłych osobach, jak i o naukowcach, którzy usilnie próbują stworzyć rzeczy, o jakich marzyli już ich przodkowie. Jedną z nich, zapewne najbardziej upragnioną, jest znalezienie sposobu na oszukanie śmierci, czyli zapewnienie wiecznego życia na ziemi. Ale sam fakt bycia nieśmiertelnym to przecież za mało - idealny człowiek, oprócz tego, że jest niezniszczalny, powinien być intelientny, silny i piękny. Czy ludzie są w stanie czegoś takiego dokonać? Okazuje się, że tak.

   Grupa naukowców tworzy kompleks laboratoryjny w samym sercu Amazonii. Dlaczego akurat tam? Powodem jest odkrycie pewnej rośliny, której nawet uczeni nie są w stanie wyhodować. W związku z tym korzystają z niezwykłego daru natury, jakim jest kwiat elizji, i dzięki temu latami pracują nad genem nieśmiertelności. W końcu na świat przychodzi Pia - pierwsza idealna, niezniszczalna i nieśmiertelna istota. Żadne ostrze nie jest w stanie przebić jej skóry, a inteligencja dziewczyny dorównuje jej sile. Pia od dzieciństwa jest szkolona oraz poddawana różnym testom opracowywanym przez jej “ciocie” i “wujków” - naukowców pracujących w ośrodku badawczym. Dziewczyna jest świadoma, jak wielkie znaczenie dla świata ma jej istnienie, dlatego pilnie się uczy, aby w przyszłości dołączyć do zespołu Immortis i pomóc w tworzeniu ludzi podobnych do niej - doskonałych w każdym calu. Ma nadzieję, że wtedy zrobi coś dobrego dla ludzkości i jednocześnie przestanie czuć się wyobcowana - bo fakt, że wszyscy ją uwielbiają, nie zmienia rzeczywistości, w której jej bliscy umrą, a ona będzie żyła dalej. 
 
"Nie ma narodzin bez śmierci. Życia bez łez. To, co zostało zabrane z tego świata, musi zostać zwrócone, a temu, który bierze i nie oddaje, który ośmiela się zachwiać równowagę rzeki, temu zostanie odebrane wszystko. Nikt nie powinien żyć wiecznie.”

   W dniu siedemnastych urodzin Pii wszystko się zmienia. W większości jest to zasługa nowej “cioci”, która niedawno przybyła do ośrodka Little Cambridge. Kobieta, nieprzyzwyczajona do zasad panujących w kompleksie, czasem wspominała o życiu poza, całkowicie obcym i nieznanym Pii. Dla dziewczyny całym światem było kilka budynków otoczonych dżunglą. W końcu nastolatka, zaintrygowana i spragniona wiedzy, wymknęła się do lasu przez dziurę w płocie. Chciała tylko na chwilę oderwać się od ciągle śledzących ją oczu. Jednak to, co tam odkryła, całkowicie ją przerosło.

"Prawda potrafi przeszyć i zniszczyć najbardziej niezniszczalnych z nas."

   Pia, podczas swojej nocnej eskapady, spotkała Eio - chłopaka, który okazał się być członkiem mieszkającego w dżungli plemienia. Sam fakt życia innych ludzi w tej dżungli, za murami laboratorium, jest dla dziewczyny szokiem. Do tego opowieści Eio o świecie, książkach, religiach - totalna abstrakcja. Nastolatka nie może pogodzić się z tym, co wie, a tym, co zobaczyła i usłyszała. A skoro naukowcy nie mówili jej o wielu sprawach, to co jeszcze przed nią ukrywają? Idealna i nieśmiertelna Pia zaczyna wątpić we wszystko, w co do tej pory wierzyła. Im częściej wymyka się z Eio do jego osady, tym bardziej gubi się w sobie. Co jest prawdą, a co nie? Lekcje dawane przez naukowców, którzy zawsze byli dla niej dobrzy, czy opowieści dzikiego, śmiertelnego chłopaka? Pia postanawia się tego dowiedzieć, ale czy poznanie prawdy wystarczy? I tak będzie musiała zdecydować, co jest dla niej najważniejsze i czego pragnie - stworzenia ludzi podobnych do niej, w tym idealnego partnera czy miłości do jakiegoś dzikusa? Odkrycie sekretu, jaki stoi za stworzeniem genu nieśmiertelności, wcale jej w tym nie pomaga...

“O doskonałości świadczą czyny.”

   “Geneza” to dość obszerna powieść, w której jednak akcja toczy się cały czas. Z każdą kolejną stroną wydarzenia robią się coraz bardziej intrygujące, a główna bohaterka, która toczy w sobie trudną walkę, przechodzi ogromną metamorfozę. Autorka z jednej strony funduje nam opis dzikiej dżungli, plemienia, do którego należy Eio i całkowicie nieznanych Pii zachowań. Zaś z drugiej strony możemy poznać naukowców, którzy stworzyli i wychowali dziewczynę. A trzeba przyznać, że kreacja bohaterów w tym dziele jest świetna. Niektóre “ciocie” i “wujkowie” działali mi na nerwy, inni byli cudownymi i wartościowymi ludźmi, gotowymi do poświęceń i złamania swoich zasad. Jeszcze inni udawali przyjaciół, a okazywali się być zdrajcami działającymi we własnym interesie. Więc to nie tak, że Pia, poznając prawdę, nie musiała się zastanawiać, tylko od razu chciała opuścić tych kłamców. Dziewczyna była w ogromnej rozterce, bo pokochała ludzi z obu stron wysokiego płotu. A jej wewnętrzny konflikt wcale nie był najtrudniejszy, bo najgorsze miało dopiero nadejść.

   Staram się nie ominąć żadnego aspektu tej książki, ponieważ jest ona w całości po prostu świetna! Akcja (której naprawdę jest dużo), bohaterowie (ciekawie wykreowani), ale także duża refleksyjność i moralne pytania, na które niełatwo odpowiedzieć. W końcu trzeba się zastanowić - czy istnieje tylko jedna prawda? A jeśli tak, czy są tak ważne rzeczy, na które nawet ona nie ma wpływu?

   Polecam tę książkę każdemu. Na pewno nie będziecie się przy niej nudzić, bo mimo tych pięciuset stron, czyta się szybko, ze względu na wartką akcję i przyjemny styl autorki. Poza tym, czyż nie miło zatopić się w wydarzeniach, które mają miejsce w oryginalnym i ciekawym miejscu (a nie w kolejnym Nowym Jorku czy innych miastach) i dotyczą spraw niecodziennych, ale bardzo pomysłowych? Jeśli jeszcze się wahacie, to zdecydowanie Was namawiam na jak najszybsze wzięcie się za lekturę!


czwartek, 14 listopada 2013

Hit jesieni? - zapowiedź "Domu Tajemnic"


Nie będę się usprawiedliwiać, bo to nie ma sensu. Zawaliłam. Osiem postów w całym 2013 roku? Skandal. I jeszcze tylko kilka z nich to recenzje! Muszę to po prostu zmienić i zacznę od dziś. Tyle, jeśli chodzi o wyjaśnienia. Nie będę nic obiecywać i dużo mówić, po prostu zacznę działać :D

***

A teraz przejdźmy do najważniejszego, czyli zapowiedzi książki “Dom Tajemnic”, autorstwa Chrisa Columbusa i Neda Vizzini, wydanej przez Znak emotikon. Kiedy przejrzałam materiały, które przysłano mi na pocztę, stwierdziłam, że muszę się tym z Wami podzielić, bo książka wydaje się być interesująca, a dodatkowo polecana jest przez samą Rowling. Zobaczcie sami!


Premiera 7 listopada 2013 r.

Opis książki: Niewyjaśniona tajemnica sprzed lat doprowadza do niebezpiecznego starcia dobra ze złem. Dom pełen mrocznych sekretów staje się miejscem walki trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych. Jak potoczą się losy Eleanor, Kordelii i Brendana? Czy przeniesieni przez Wichrową Wiedźmę do groźnego świata zjednoczą swoje siły i pokonają Króla Burz? Czy ocalą swoich bliskich?

„Dom Tajemnic to niebezpiecznie wciągająca opowieść o potędze czarnej magii, sile przyjaźni i poświęceniu. Niewyjaśnione sekrety sprzed lat, walka trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych i ostateczne starcie dobra ze złem. Tej jesieni magia powraca…”
Piotr Fronczewski
(polski ambasador marki i głos audiobooka Dom Tajemnic)





Reklama ciekawa, ale czy książka jest tak dobra, jak obiecują? Przekonamy się :D