sobota, 28 września 2013

"Nigdziebądź" - Neil Gaiman

Tytuł: “Nigdziebądź”
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: Nowa Proza
Ilość stron: 316
Ocena: 8/10

   Czasem ludzie mają ochotę choć na moment stać się niewidzialnymi. Liczą, że dzięki temu ich problemy znikną, a oni sami będą mogli rozkoszować się chwilą wolności od codziennych spraw. Właściwie zazwyczaj są to tylko przelotne myśli, których nikt nie bierze na poważnie. W końcu tak czy siak musimy zmierzyć się z codziennością i dźwignąć obowiązki, które na nas czekają. Ale gdyby jednak możliwość bycia niewidzialnym istniała, to czybyśmy z niej skorzystali? Przypuszczam, że raczej nikt nie chciałby z własnej woli być zapomnianym i pomijanym. Jednak nie wszyscy stanęli przed oczywistym wyborem…

   Główny bohater powieści, Richard Mayhew, popadł w rutynę. Wiódł ustatkowane życie, które jest celem wielu osób. Miał dobrą pracę i kochającą narzeczoną i do szczęścia praktycznie niczego mu nie brakowało. Nie zamierzał porzucać swojego dotychczasowego życia, jednak w wyniku nieoczekiwanych i dość dziwnych zdarzeń, został do tego zmuszony. Nie spodziewał się, że nagle, z dnia na dzień, stanie się obcy dla wszystkich, których zna, a spojrzenia przechodniów na ulicy nie zatrzymają się na nim nawet na chwilę. Bo kto by pomyślał, że pewna wróżba zapowiadająca, że drzwi staną się źródłem kłopotów, okaże się prawdziwa? Czy to możliwe, aby jedna drobna decyzja obróciła życie Richarda do góry nogami, wprawiając w ruch machinę niezrozumiałych i niepokojących wydarzeń?

“Wydarzenia to tchórze. Nie lubią występować pojedynczo, lecz zbierają się w stada i atakują wszystkie naraz.”

   Któregoś dnia, Richard, w zwyczajnym ludzkim, odruchu postanowił pomóc bezdomnej, zakrwawionej dziewczynie. Właśnie wtedy “wypadł” z rzeczywistości - przestał istnieć dla mieszkańców Londynu. Tak jakby za sprawą magicznej gumki wymazano go z pamięci i serc innych ludzi. Od tamtej pory bohater znajduje się w Londynie Pod, czyli w mieście zamieszkanym przez przeróżne dziwne istoty, które zostały zepchnięte w szczeliny społeczeństwa i odrzucone. Richard jest w sytuacji bez wyjścia, dlatego decyduje się pomóc owej bezdomnej dziewczynie (która przedstawia się jako Drzwi) w ucieczce przed mordercami chcącymi ją zabić. Ona wprowadza go w zawiły świat Londynu Pod. W ten sposób Richard poznaje wiele dziwnych stworzeń i przeżywa wręcz szalone sytuacje. Ale czy podróż z nową kompanką pozwoli mu znaleźć sposób powrotu do Londynu Nad?

   “Nigdziebądź” to w trzech słowach książka DZIWNA I SZALONA, ale również bardzo osobliwa. Podczas lektury czytelnik ma do czynienia z całą gamą barwnych i niezwykłych postaci (choć główny bohater niestety do nich nie należy), które często potrafią zaskoczyć lub rozbawić do łez. W tej pozycji niczego nie da się przewidzieć i choć czasem wydaje się, że niektóre sytuacje są po prostu wyciągnięte z kapelusza, to tak naprawdę wszystko razem łączy się w logiczną, acz nietypową całość. To naprawdę coś, stworzyć dzieło wykraczające poza jakiekolwiek schematy, ociekające oryginalnością i niecodziennymi pomysłami. Do tego trzeba mieć talent oraz ogromną wyobraźnię, której Gaimanowi wcale nie brakuje.

   Przyznaję, że ta książka mnie zachwyciła, choć wzbudziła też we mnie niepokój, a chwilami nawet smutek. Autor w wyszukany sposób przedstawił niepewność świata. Bawiąc się słowem stworzył coś, co w każdym czytelniku może wywołać inne, czasem sprzeczne uczucia. Myślę, że każdy z Was powinien “zażyć” Gaimana w jakiejś postaci. “Nigdziebądź” idealnie nadaje się na początek. Z całego serca polecam spróbować.

***

Mam niesamowity przypływ weny po takiej przerwie, a interesujących książek do zrecenzowania jeszcze więcej! I bardzo się z tego cieszę :>

Szablonu na razie nie zmieniam, bo nie mogę znaleźć nic specjalnego. Jak coś przykuje moją uwagę, to wtedy się za to zabiorę :)
 
 

9 komentarzy:

Aneta Wojtiuk pisze...

Szablon zostaw, jest piękny :)
Co do książki, sięgnęłam z czystej ciekawości. Początkowo trudno mi się czytało, ale jak wciągnęła to... mnie nie było. Nie reagowałam na nic, dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania. A i poza tym, że sama treść wydaje się być dziwna to jest ciekawa. Ale nie można pominąć milczeniem zakończenia. Powiedz szczerze, nie spodziewałaś się takiego obrotu sprawy, prawda? ;)

Deline pisze...

W zasadzie zakończenie było jednym z elementów, przez które poczułam smutek i ten dziwny niepokój, ale cieszę się, że było takie zaskakujące, bo to prawda, że go nie przewidziałam :)

Aneta Wojtiuk pisze...

Taki niepokój sama poczułam w tamtej chwili. Chętnie bym przeczytała kontynuację, gdyby była ;)

Little Decoy pisze...

Mnóstwo dobrego o niej słyszałam ;) Koniecznie muszę przeczytać.
Pozdrawiam!

Deline pisze...

Ja także! Po tym dziele czułam takie pragnienie, że wręcz rzuciłam się na dzieła Gaimana i nie żałuję, choć każde wywarło na mnie odmienne wrażenie, co nie znaczy, że gorsze :>

Agnieszka D. pisze...

Na tę powieść Gaimana mam wielką ochotę. Dym i lustra strasznie mnie urzekły, więc sądzę, że grzechem byłoby nie przeczytać i tego dzieła :)

Marta T pisze...

Miło wspominam lekturę tej książki, fajna fabuła, ciekawi bohaterowie. Moja ulubiona scena to ta z czekuladkami na przystanku :)

Zła Zołza pisze...

Po Twojej recenzji chciałam zapisać Nigdziebądź na liście "chcę przeczytać" i okazało się, że już tam jest - niekończąca się lista, a czasu tak mało...
Szablon miły dla oka, prosty i przejrzysty.

Ash- era pisze...

Uff, nie ja jedyna miałam dłuuugą przerwę od bloga. :P Książkę, którą recenzujesz, miałam w planach od baaaardzo dawna, a po twoim tekście jeszcze bardziej chcę ją przeczytać! Obok oryginalnych powieści nie przechodzi się obojętnie. :)

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku! Bardzo mi miło, że się tutaj znalazłeś. Jeśli spodobał Ci się post i chcesz podyskutować - zostaw komentarz :)