środa, 30 stycznia 2013

"Dotyk Julii" - Tahereh Mafi

Tytuł: “Dotyk Julii”
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 336
Ocena: 7/10

   Wyobraź sobie, że nigdy nie poczułaś ciepła w ramionach rodziców. Że nigdy nikt Cię nie przytulił na pocieszenie, nie trzymał za rękę, nie pocałował. Wyobraź sobie, że rodzice się Tobą brzydzą i nie chcą mieć z Tobą nic wspólnego, bo dla nich jesteś potworem. Tak, odrażającym potworem. To nie Twoja wina, bo co możesz poradzić na to, że ludzie giną od Twojego dotyku? Musisz po prostu zmierzyć się ze swoją samotnością. Dasz radę?

“Czasem wydaje mi się, że moja samotność eksploduje, rozsadzając mnie od środka. Czasem zastanawiam się, czy wypłakanie, wykrzyczenie albo wyśmianie tego obłędu może w czymkolwiek pomóc. Czasem pragnienie dotyku, bycia dotykaną, c z u c i a jest tak silne, że porywa mnie do jakiegoś innego wszechświata, a tam, stojąc na krawędzi przepaści, nabieram pewności, że spadnę i nikomu nigdy nie uda się mnie znaleźć.”

   W świecie, w którym zwierzęta praktycznie wyginęły, kwiaty nie kwitną a pory roku oszalały, do władzy doszedł Komitet Odnowy, z pozoru mający zapewnić bezpieczeństwo i nowy ład. Przy takim obrocie sprawy niebezpieczne osobniki muszą być izolowane, dlatego Julia, nastolatka zabijająca dotykiem, trafia do odosobnienia na kilka miesięcy. Dziewczyna nigdy w swoim życiu nie zaznała miłości, nawet ze strony rodziców, którzy czują do niej tylko wstręt. To właśnie oni chcieli jej zamknięcia. W szkole była wyśmiewana - w końcu jest wariatką. Na jej drodze nigdy nie stanął ktoś, kto chociażby ją tolerował. No, prawie nigdy, bo okazuje się, że był kiedyś chłopiec, który zauważał cierpienie dziewczyny. Dziwnym zbiegiem okoliczności po 264 dniach izolacji Julii, Adam trafia do tej samej celi. Po jakimś czasie oboje zostają uwolnieni, co dla dziewczyny jest szokiem. Okazuje się, że Adam nie jest wariatem i nie dzielił więzienia z Julią bez powodu... Istnieją bowiem ludzie chcący wykorzystać moc dziewczyny, aby zdobyć większą władzę; aby siać terror. Uważają ją za broń. W końcu jej dotyk zabija... Czy to znaczy, że nie ma ludzi, którym Julia może zaufać?

“Zaniedbano mnie, zostawiono, a potem wywleczono z domu i wyrzucono poza nawias. Poszturchiwano, trącano, badano, a na koniec zamknięto w celi. Studiowano. Głodzono. Kuszono przyjaźnią tylko po to, żeby mnie zdradzić i uwięzić w tym koszmarze, za który mam teraz być wdzięczna.”

  Antuutopijne powieści ostatnio bardzo się szerzą w świecie książek. Nie ma w tym nic złego, ale jak to zwykle bywa, wśród podobnych tematycznie powieści niełatwo jest znaleźć prawdziwe perełki. W końcu fakt, że książka porusza popularny i niedawno dość oryginalny temat nie sprawia, że staje się arcydziełem. Jeśli chodzi o “Dotyk Julii”, to nie mogę stwierdzić, że jest to literatura wysokich lotów. Nawet ta cała destrukcyjność stanowi tylko otoczę dla dramatu bohaterki, który jest głównym wątkiem powieści. Innymi słowy, dzieło Tahereh Mafi to konkretne paranormal romance, w którym miłość między bohaterami jest mocno podkreślona i trochę za bardzo wyidealizowana. Z tego, co zauważyłam, dla wielu to główna wada książki. Osobiście przerysowany wątek miłosny między Julią i Adamem wcale mi nie przeszkadzał (no, może prócz wyznawania miłości w mega szybkim tempie). Właściwie nawet mi się podobał. Mimo tego, że autorka postawiła na wielką miłość nastolatków, książka ma w sobie coś, co sprawiło, że czytałam ją z chęcią. Nie obyło się rzecz jasna bez chwil zirytowania błahymi problemami bohaterów, ale jakoś sobie z tym poradziłam. Po prostu fakt, że takie “cudowne uczucie” zostało wysunięte na pierwszy plan nie skreśla dzieła w moich oczach, być może dlatego, że czytałam podobne, w których wszystko odbywało się o wiele gorzej. Nie da się jednak ukryć, że pisarka nie wykorzystała powieści do rozszerzenia wątku niszczejącego świata. A mogło być tak ciekawie! Chociaż końcówka zapowiada bardzo obiecujący ciąg dalszy...

   Kolejną ciekawą rzeczą, która być może niektórych irytowała, była narracja Julii. Dziewczyna opisywała swoje uczucia w sposób bardzo oryginalny, pełen metafor. Niekiedy dzięki temu czytelnik może poczuć klimat dzieła, lecz czasem wydaje się to zbyt przerysowane. Jednak ogólnie rzecz biorąc, styl autorki uplastycznia obraz i pozwala na szybkie i przyjemne przebrnięcie przez lekturę. Dość oryginalnym zabiegiem są także skreślenia wykorzystane w książce, dzięki czemu widać sprzeczność myśli i wypowiadanych słów bohaterki. To zdecydowanie duży plus!

   Czy książkę polecam? Tak, jeśli lubicie młodzieżowe paranormal romance, bo to coś w tym rodzaju. Nie sugerujcie się natomiast antyutopijną otoczką, bo możecie być rozczarowani. Myślę, że opinie byłyby lepsze, gdyby nie nacisk w reklamach na ową destrukcyjność, której tutaj tak naprawdę nie widać. Poza tym, dzieło jest w porządku i jak najbardziej umili Wam popołudnie.

 ***

Książka dodana do wyzwania "Z półki"

***

Btw. uważam, że oryginalne okładki są ładniejsze. Mają w sobie to coś... Nie jest napaćkane jak na naszej i do tego jak uroczo to wygląda! Jestem też ciekawa kwestii tytułów.. “Dotyk Julii” brzmi tak... tak zwyczajnie. Ciekawe jak przetłumaczą kolejne tomy?


 No i jeszcze z tego, co zauważyłam, to w oryginale bohaterka ma na imię Juliette. Niby na to samo wychodzi, ale po jakiego grzyba to spolszczali? :D Zdecydowanie bardziej wolę, gdy imiona zachowują swoją oryginalną postać.

***

Ah, nie wyrobię w tym miesiącu z 5 recenzjami, ale 3 to też niezły wynik, patrząc na moje ogólne statystyki... W lutym dojdę do piątki! :D

Myślę też o zmianie szablonu. Ten bardzo mi się podoba, jest taki delikatny i czytelny... Ale potrzebuję powiewu świeżości. Przemyślę to :)

Pozdrawiam odpoczywających w ferie oraz tych, którzy muszą mierzyć się ze swoimi zadaniami w szkole lub pracy! :D

30 komentarzy:

DżejEr/Carmen pisze...

Czytałam, że nie powala na kolana i nie mam w planach twórczości tej autorki. Ale antyutopie kocham!

Sol pisze...

Ja się osobiście spodziewałam czegoś lepszego. Polecam dla porównania Dotyk - wydawnictwa Dreams. Tam jest to wszystko lepiej ujęte ;)

Antyśka pisze...

Książka chodziła za mną dniami i nocami, ale pewnego dnia po prostu o niej zapomniałam. Ten szał ucichł. Okładka ciekawa, podobała mi się, dopóki nie przedstawiłaś oryginalnych... Choć taki gatunek literacki nie jest moją mocną stroną to chętnie się dowiem, co też autorka dla nas przygotowała. Jak będę miała okazję to oczywiście przeczytam.

Jeżeli chodzi o szablon to jest bardzo ładny. Ale rozumiem, że kobieta zmienną jest (coś o tym wiem). Początek 2013 roku to szał na zmiany blogowe, też to zauważyłaś? :)

Ema Pisula pisze...

jedna z najlepszych książek jakie czytałam :D

ps. "Destroy me" to nie tom 2, a "1,5". tomem drugim jest "Unravel me", a trzecim "Untitled" :)

Aleksnadra pisze...

Chyba tylko ja nie czytałam tej książki :P Uwielbiam antyutopie i spodziewałam się po książce, że będzie wymiatać w tym gatunku. No cóż... Jak wpadnie w moje ręce nie odmówię :)

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Ja sobie odpuszczę te lekturę.

Literacka Mimoza pisze...

Strasznie nie lubię jak wydawnictwa zmieniają na własną rękę tytuł książki, który wtedy zwykle nie ma nic wspólnego z oryginałem. A przecież to oryginał powinien być punktem odniesienia. A do tego spolszczenia imion...nie, to nie ma sensu.

ness pisze...

Kupiłam już tą książkę i czeka na mnie na półce. Szczerze powiedziawszy z twojej recenzji wynika, że spodziewałam się czegoś trochę innego. Ale co tam i tak ją przeczytam ^^

alice pisze...

Mnie niestety ta książka bardzo rozczarowała, aczkolwiek zakończenie było intrygujące i z pewnością sięgnę po drugą część. Pozdrawiam :)

Beata pisze...

Słyszałam zróżnicowane opinie na temat tej książki. Lecz wolę przekonać się na własną rękę więc chętnie ją przeczytam. :)

Lenalee pisze...

Nigdy nie czytałam książki w tym stylu i w ogóle z podobnym motywem, więc bardzo chętnie sięgnę po "Dotyk Julii". Trochę mnie dziwi to, że spolszczyli imię głównej bohaterki.

Co do zmiany szablonu to bardzo jestem ciekawa, jaki szablon wybierzesz. :) Obecny jest śliczny, ale rozumiem, że potrzebujesz czegoś nowego, ja sama wraz z nadejściem 2013 roku zmieniłam szablon, ale niedługo zrobię to kolejny raz, czekam tylko na możliwość złożenia zamówienia. :)

Miłośniczka Książek pisze...

Ciągle się zastanawiam, kiedy mi w końcu dane będzie zapoznać się z tą książką. Póki co się nie zapowiada. Nie chce trafić do mych rąk :/

Irena A. Bujak (Bujaczek) pisze...

Podobał mi się styl pisania Mafi, te metafory bardzo do mnie przemówiły. Obawiam się trochę kontynuacji, ale czekam na nią niecierpliwie ;)

Gyejib pisze...

Mam w planach i na pewno przeczytam :)

Rosemarie pisze...

Wciąż w planach. :)

ederlezi pisze...

Zupełnie mi się ta książka nie podobała...

Ashera pisze...

Zaciekawiłaś mnie tą recenzją! Słyszałam wiele opinii na temat tej książki, ale nie byłam do niej w 100% przekonana. Teraz jednak jestem na TAK. A oryginały okładek, rzeczywiście, o wiele ładniejsze!

Magda pisze...

kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten tytuł w zapowiedziach, od razu się na niego napaliłam, ale już mi chyba przeszło :) chociaż kiedyś pewnie przeczytam :)

Agata pisze...

Mam w planach. :)
Oryginalne okładki faktycznie bardziej magiczne. Również wolę jak imiona są w oryginale, ale cóż ;)

Ja mam ferie i tyyyyle książek a TYYYYYYYYLEEEE obowiązków ;<

tetiisheri pisze...

Cudne okładki, ta polska również. Książkę mam w planach :)

Sheti pisze...

Podobała mi się ze względu na świetne przedstawienie uczuć bohaterki :)

Tirindeth pisze...

Mam w planach, choć nie spodziewam się szaleństwa ;)

Cohrri pisze...

Tyle dobrego słyszałam o tej książce, że muszę ją w końcu przeczytać :) ( dodaje do obserwowanych )

accio selenurr pisze...

Cudna okładka, to po pierwsze, a po drugie to książka wydaje się być strasznie ciekawa, takie tam moje klimaty :D

Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

Tristezza pisze...

Jeszcze nie czytałam, lecz niedługo będe miała okazję i mam nadzieje, że się nie zawiodę :)

natkawes pisze...

Lubie książki tego typu, dlatego z chęcią ją przeczytam. Okładka już kusi :)

Panna swawolna pisze...

Czaję się na tę książkę od samego początku, nawet ją kiedyś kupiłam, ale w końcu nie zapłaciłam za zamówienie, bo uznałam, że jej nie chcę. :P Za dużo złych opinii się naczytałam, poza tym paranormal romance mam po dziurki w nosie. ;)
A poza tym, witam się po dłuższej nieobecności w blogosferze. :)

Viconia pisze...

A mnie to cudowne uczucie zdecydowanie zniechęca :)

Milka pisze...

Od dłuższego czasu poluję na tę książkę, więc mam nadzieję, że w końcu wpadnie w moje ręce.
Pozdrawiam ; D

Anonimowy pisze...

However, this drug practice bring about a little confidential tummies to obtain irritated present different courses variations created.
In just a few thinning min, a new a cup of coffee is in a position additionally it retreats into warming up methods.

The most Nutrition's business name speaks for itself known for the particular relieve a great well important powder, you see, the Gold Standard 100% Whey; a element hosting company happen to be good by offering top-notch cures. Anxiousness, emotionally charged per genuine, consequences you to enter a single acid solution point out.

Here is my web-site; best coffee machine 2013 *coffeemakersnow.com*

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku! Bardzo mi miło, że się tutaj znalazłeś. Jeśli spodobał Ci się post i chcesz podyskutować - zostaw komentarz :)