sobota, 30 lipca 2011

"Młody samuraj. Droga wojownika" - Chris Bradford

Tytuł: “Młody samuraj. Droga wojownika”
Autor: Chris Bradford
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 320
Ocena: 9/10

   “Książka "Młody samuraj. Droga wojownika" to nie tylko wspaniała opowieść przygodowa, lecz także skarbnica wiedzy o Japonii – panujących tam obyczajach, etykiecie, o wschodnich sztukach walki i zen.”

   Nigdy dotąd nie słyszałam o Chrisie Bradfordzie ani o jego książkach i z pewnością nigdy bym nie usłyszała, gdyby nie znajoma, która po prostu wepchnęła mi tę pozycję w ręce, za co jestem jej wdzięczna :) Dopiero po skończeniu dzieła dowiedziałam się, że jego autor jest zawodowym muzykiem, który posiada czarny pas w sztukach walki. Z pewnością pomogło mu to w napisaniu trylogii o nastoletnim samuraju-Brytyjczyku. Ale zacznijmy od początku...
   
   Jest początek XVIIw., a dwunastoletni Jack Fletcher znajduje się na statku wraz z ojcem i podróżuje po morzach i oceanach. Chłopak zawsze wiedział, że w przyszłości zostanie pilotem, tak jak jego ojciec - w końcu potrafił określać położenie na podstawie gwiazd, wspinać się na maszt i wykonywać wiele innych, potrzebnych w tym zawodzie czynności. Jack nigdy by nie przypuszczał, że wyląduje w Japonii - w kraju tak odległym od jego rodzinnych stron i tak bardzo nieznanym. Od momentu, w którym na statek napadają ninja, a jeden z nich morduje jego ojca, chłopak jest zmuszony rozpocząć nowe życie na obcym kontynencie. Jackowi nie łatwo wtopić się w tłum, gdyż wśród czarnowłosych i ciemnookich Japończyków wyróżnia się swoimi blond włosami i niebieskimi oczami. Mogłoby grozić mu wielkie niebezpieczeństwo, zważając na to, że jest cudzoziemcem, gdyby nie to, że powszechnie szanowany samuraj, Masamoto, postanawia zaopiekować się chłopcem. Adoptuje go i od tej pory Jack musi zachowywać się jak Japończyk. Z pomocą Akiko, swojej późniejszej przyjaciółki, uczy się języka japońskiego oraz rozmaitych zasad, które panują w kraju. Wiele z nich dla Jacka nie ma sensu, ale stara się okazać swojemu wybawcy wdzięczność i postępuje według wskazówek dziewczyny. W końcu Masamoto postanawia, że chłopiec zacznie uczęszczać do jego szkoły i jako uczeń Niten Ichi-Ryu stanie się samurajem. Jack radzi sobie dość dobrze, ale nie wszyscy uczniowie go akceptują. Niektórzy starają się z nim zaprzyjaźnić, lecz inni nazywają go gaijinem, czyli cudzoziemcem-barbarzyńcą. Wśród nich jest Yamato, syn Masamoto, który kiedyś stracił brata i nienawidzi Jacka, twierdząc, że ten chce mu go zastąpić. Ale Yamato nie stanowi problemu wobec Smoczego Oka - ninja, który tamtej nocy zamordował ojca Jacka. Teraz wojownik uwziął się na chłopca, chcąc odebrać mu cenny rutter - coś, co dobrze wykorzystane może dać jego posiadaczowi władzę nad wszystkimi szlakami handlowymi, pozwalając jednocześnie manipulować innymi państwami.

   “Młody samuraj. Droga wojownika” to książka, która porywa od pierwszej strony. Czyta się ją łatwo i bardzo szybko, choć praktycznie cały czas coś się dzieje. Autor we wspaniały sposób splata najważniejsze wydarzenia fabuły z refleksjami bohatera, jednocześnie przedstawiając czytelnikowi cudowną, siedemnastowieczną Japonię ze swoją niezwykłością. Przed przeczytaniem tego dzieła wiedziałam dość sporo o kulturze tego kraju, ale to były tylko suche fakty; teraz dowiedziałam się na przykładach, co oznacza “stracić twarz” albo jak ważny dla Japończyków jest honor. Żaden podręcznik nie przedstawiłby tej niesamowitej kultury w lepszy sposób niż Chris Bradford w swoim dziele, co jest ogromnym plusem. I choć nigdy nie pałałam miłością do tego kraju, teraz mam ogromną ochotę go zwiedzić, ponieważ momentalnie stał mi się bliższy. To już nie jest Japonia rozciągająca się na kilku wyspach. Od teraz to kraj honoru, zasad, uczciwości i prawości, którego kultura, choć chwilami niezrozumiała, jest po prostu piękna.

   Jeśli chodzi o fabułę książki, to jest ona przemyślana i ciekawa. Mimo wprowadzenia przez pisarza wielu wątków i niejednej tajemnicy, wszystko jest ze sobą tak połączone, że czytelnik nie może się pogubić. Jednak dla mola książkowego znajdzie się w tym dziele wiele przewidywalnych i schematycznych momentów, a także postaci, co w żadnym stopniu nie umniejsza jego świetności. Ze względu na czas i miejsce akcji oraz ogólny pomysł na fabułę, te elementy nie mają aż tak wielkiego znaczenia i nie rażą czytelnika. Jestem przekonana, że kolejna część nadal będzie taka pasjonująca, choć tym razem mniej przewidywalna.

   Komu polecam tę książkę? Sama po przeczytaniu opisu nie sięgnęłabym po nią, dlatego napiszę inaczej - jeżeli chcecie sprawdzić na własnej skórze, jak na Was zadziała urok siedemnastowiecznej Japonii oraz poznać przygody pewnego sympatycznego nastolatka, sięgnijcie po to dzieło. Gwarantuję, że oprócz świetnej zabawy zdobędziecie sporą wiedzę na temat tego kraju, a także podłapiecie wiele słówek, które wtrącane są w treści (znajdują się także w słowniczku na końcu książki). Mam nadzieję, że doświadczycie podobnych wrażeń, co ja i miło spędzicie czas :)
***
Korzystając z okazji chciałabym zareklamować pewną stronę. Być może już o niej słyszeliście, a jeśli nie, to teraz macie okazję ; >


Strona, którą chcę Wam przedstawić to Marzycielska Poczta. Znajdziecie na niej profile chorych dzieci, do których możecie napisać list, wysłać pocztówkę, jakiś drobiazg albo po prostu maila ;) To taki drobny gest, a może wiele zdziałać. Nie wiem, czy kojarzycie film, tytuł to bodajże "Poczta serc" czy jakoś podobnie. Chłopiec śmiertelnie chory, bez szansy na wyzdrowienie ocalał dzięki temu, że ludzie z całego świata w niego uwierzyli i wysyłali mu kartki z życzeniami. Może to brzmi dziwnie, ale słowa otuchy od bliskich, a także od obcych, są bardzo potrzebne w walce z chorobą i często to one decydują o ostatecznym wyniku i o zwycięzcy. Dlatego zachęcam Was do przejrzenia tej strony oraz do zareklamowania jej i przedstawienia innym jej celu. Jeśli po wpisaniu adresu lub kliknięciu w miniaturkę zobaczycie błąd, odświeżajcie stronę - powinno zadziałać :)

Na dziś to wszystko, dziękuję za uwagę ^ ^

Pozdrawiam ciepło!

czwartek, 28 lipca 2011

"Ognista" - Sophie Jordan

Tytuł: “Ognista”
Autor: Sophie Jordan
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 312
Ocena: 8,5/10

  Większość nastolatków nie chce, aby rodzice wtrącali się w ich sprawy. Są przekonani, że tylko oni wiedzą, co będzie dla nich najlepsze. W swoich wyborach nie uwzględniają porad i opinii dorosłych, ponieważ chcą móc podejmować samodzielne decyzje. Najbardziej boli ich to, że czasem rodzice zdecydują się na krok, który według nich jest najlepszy, nie patrząc na zdanie swojego dziecka. Przecież jako rodzice, chcą jego dobra... Ale czy na pewno wiedzą, czego pragnie ich pociecha?

“Rodzicom łatwiej jest ignorować, udawać, że wszystko idzie świetnie, i robić to, co chcą, w przekonaniu, że też tego chcemy.”

   Jacinda nie należy do zwykłych nastolatek, ale na pewno ma z nimi chociaż jedną wspólną cechę - sama chce decydować o swoim życiu. Jako ognista dragonka zawsze musiała znosić podziw całego stada, gdyż smocze dziecko ziejące ogniem rodzi się bardzo rzadko. Pomijając fakt, że owe dziecko jest córką byłego przywódcy.
   Pewnego dnia Jacinda wybiera się do lasu wraz z przyjaciółką Azure. Dragonki latają po niebie, rozkoszując się widokiem drzew skąpanych w pierwszych promieniach słońca. Nie byłoby nic dziwnego w ich wypadzie, gdyby nie to, że łamią najświętszą zasadę stada, czyli latanie pod osłoną nocy. Dziewczyny zbytnio się tym nie przejmują, ponieważ nikt nie dowie się o ich występku, jeśli na swojej drodze nie spotkają myśliwych. Niestety, do tego jednak dochodzi... Azure wraca, aby ostrzec stado, a Jacinda próbuje zgubić wrogów. W pewnym momencie zostaje postrzelona w skrzydło. Nie pozostaje jej nic innego, jak ukryć się. Chowa się w grocie, jednak zostaje zauważona. Jeden z myśliwych dostrzega dziewczynę, ale z niewiadomego powodu, nie demaskuje jej. Wraca do towarzyszy, twierdząc, że zgubili zdobycz. Jacinda nie ma pojęcia, dlaczego chłopak próbował ją ochronić. Wraca do domu, gdzie czeka na nią rozzłoszczone stado. Dziewczyna niewiele rozumie z tego, co mówi przywódca. Dziwi ją także zachowanie matki, która pośpiesznie pakuje ich rzeczy i oznajmia, że muszą uciekać “bo tak będzie dla nich lepiej”. Jacindzie nie podoba się ten pomysł, ale jej siostra bliźniaczka, Tamra, jest uradowana. Ona nigdy nie przemieniła się w dragonkę, dlatego w stadzie czuje się jak intruz. Cieszy ją, że wreszcie będzie mogła żyć jako normalna nastolatka.
   Dziewczyny wraz z mamą przeprowadzają się w miejsce, które zabija smoczą naturę Jacindy. Dragonka jest wściekła, ponieważ nie chce tracić części siebie. Ale widocznie będzie musiała pogodzić się z losem, zapomnieć o nocnych lotach pośród gór i... zacząć chodzić do normalnej, ludzkiej szkoły. Nigdy by się nie spodziewała, że spotka w niej chłopaka, który tamtego dnia uratował jej życie...

   “Ognista” to książka pełna wartkiej akcji, tajemnic i intryg. Wcale nie jest przewidywalną i nudną powieścią, choć na początku może się tak wydawać. Fabuła jest ciekawa i zawiera wiele oryginalnych elementów, które przeplatają się z tymi schematycznymi. Mimo to, czytając to dzieło, chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej.
   Jeśli chodzi o bohaterów, podoba mi się to, że nie są oni przerysowani. Czytelnik może odnieść wrażenie, że te postacie żyją, a ich problemy są jak najbardziej realne. Zaimponowała mi postawa Jacindy wobec własnej siostry. Dragonce nie podoba się jej nowe życie, ale z ogromnym trudem próbuje się do niego przyzwyczaić, aby Tamra wreszcie była szczęśliwa i przestała czuć się jak wyrzutek. To wielkie poświęcenie ze strony Jacindy, ale czego się nie robi dla rodziny?
   Pisząc o postaciach, nie mogę pominąć tajemniczego chłopaka, który ocalił dragonkę, choć ona była jego celem. To łowca, tak jak reszta jego rodziny. Zabijanie ma we krwi, jednak z jakiegoś niewytłumaczalnego względu nie skrzywdził Jacindy... Cóż, jak pewnie się domyślacie, w tej książce wystąpi wątek miłosny. Jednakże niech Was to nie zrazi, ponieważ jest on bardzo ciekawy. Nie wiem, jak to się stało, ale nasz bohater sprawił, że go polubiłam, przez co czytając to dzieło, targały mną różne emocje. Jestem ogromnie ciekawa, jak dalej potoczą się losy postaci.

   Książkę polecam wszystkim tym, którzy lubią literaturę młodzieżową lub fantastyczną (albo i jedno, i drugie). Mam nadzieję, że czytając “Ognistą” przeżyjecie tę samą wspaniałą przygodę, co ja ; )

Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa Bukowy Las.



  Pozdrawiam serdecznie ;)

poniedziałek, 25 lipca 2011

One Lovely Blog Award + zdjęcia z wyjazdu

Witam ponownie po dość długiej przerwie ;)
Muszę przyznać, że skorzystałam z pierwszego miesięca wakacji. Oczywiście, nie zapomniałam o książkach, które namiętnie pochłaniałam w każdej wolnej chwili. Teraz pozostaje mi tylko usiąść i napisać kilka recenzji ;p Zanim jednak się za to zabiorę, chciałabym wziąć udział w zabawie One Lovely Blog Award i napisać kilka faktów o sobie, gdyż poprzednio nie miałam do tego okazji ;) Serdecznie dziękuję za nominację zakochanejwilczycy, UpiornemuGroszkowi, Meme, Jarken, Keirze i MirandzieKorner. Jest mi bardzo miło ;>
A oto zasady:

# napisz u siebie podziękowania i wklej link blogera, który cię nominował,
# napisz o sobie siedem rzeczy,
# nominuj szesnaście innych, cudownych blogerów (nie można nominować osoby, która cię nominowała)
# napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji.

Czyli... siedem rzeczy o Deline? W porządku!

1. Wcale nie jestem perfekcjonistką, nieporządek mi nie przeszkadza. Potrafię znaleźć wszystko w swoim pokoju (choć często wygląda, jakby przeszło przez niego tornado). Jedyne miejsce, które zawsze lśni czystością, to mój regał z książkami (teraz powiększony). Większość dzieł wygląda, jakby nigdy nie były czytane (nienawidzę wygiętych grzbietów czy innych zniszczeń) i z elegancję prezentuje się na półkach ;)
2. Nie jestem (i nigdy nie byłam) fanką anime, ale często jakieś oglądam. Nie wiem dlaczego, ale japońskie postacie z dużymi oczami przemawiają do mnie (a gdy do tego fabuła jest ciekawa, jestem w pełni szczęśliwa ;p)
3. Skoro już mowa o telewizji, czasem uwielbiam powspominać kreskówki z dzieciństwa, które niczym nie przypominają tych dzisiejszych. Uważam, że niektóre z nich nadal powinny być emitowane ;)
4. Uwielbiam breloczki i zawieszki! Gdziekolwiek jadę, staram się zapewnić sobie pamiątkę w postaci małego zwierzaczka (lub czegoś innego), który może towarzyszyć mi w każdym momencie. Nie każdy z nich pełni jakąś funkcję - niektóre po prostu są, ale i tak bardzo je lubię ;] Jeśli przypominają istotę żywą, obowiązkowo dostają imię (to zdecydowanie jedna z dziwniejszych rzeczy, jakich możecie się o mnie dowiedzieć ^ ^).
5. Bardzo lubię robić zdjęcia, ale zdecydowanie bardziej wolę fotografować naturę czy zwykłe przedmioty, niż ludzi. Ostatnio staram się to zmienić, gdyż chciałabym zachować jakieś pamiątki w postaci zdjęć, jednak to może być trudne. Często zdarza się tak, że z wyjazdów wracam ze zdjęciami budynków i pejzaży, wśród których nie ma ani jednego zdjęcia ze mną w roli głównej ;>
6. Prawie zawsze noszę długie paznokcie (naturalne), gdyż mam starsznie małe rączki i krótkie palce, które chcę optycznie wydłużać. W związku z tym szaleję za lakierami, których mam mnóstwo i ciągle używam ;p
7. Od trzech lata fascynuje mnie język włoski. Jego brzmienie jest po prostu cudowne! Kilka razy podejmowałam próby nauki włoskiego, jednak nigdy ich nie kontynuowałam. Nadal mam w domu kursy i słowniki i w najbliższym czasie zamierzam do tego wrócić. Myślę, że ciekawie jest znać jakiś inny język, niż te, których można nauczyć się w prawie każdej szkole. W przyszłości chciałabym podróżować, więc uważam, że każda podobna umiejętność kiedyś mi się przyda ;)

Gratuluję tym, którym chciało się to przeczytać ;]

Czyli teraz muszę wytypować 16 cudownych blogerów... Myślę, że to jest niemożliwe ;) Próbowałam wybrać osoby, które jeszcze nie brały udziału w zabawie, ale to naprawdę trudne zadanie ^ ^ Wobec tego, jeśli jeszcze nie mieliście okazji napisać kilku rzeczy o sobie, czujcie się wytypowani ;) Jednak żeby w jakiś sposób pokazać Wam, że moim zdaniem jesteście cudownymi blogerami, pozwolę sobie podziękować wszystkim tym, którzy odwiedzają mojego bloga i czytają recenzje. Sami wiecie, że nic bardziej nie cieszy recenzenta ;) Dziękuję Wam!

Na zakończenie dodam kilka zdjęć, które zrobiłam w czasie mojej nieobecności. To jedynie niewielka część wszystkich ;> (klikajcie w miniaturki, aby powiększyć)

Widok morza z Mrzeżyna

 
Jezioro Turkusowe w Wolińskim Parku Narodowym

 
Pomnik Tysiąclecia w Kołobrzegu

Park w Kołobrzegu

Fontanna w Kołobrzegu

Maszt pirackiego statku

Zachód słońca w Mrzeżynie

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Ruiny zamku w Toruniu

Starówka

Widok z wieży ratusza

Panorama Torunia

Kotwica





Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że pierwsza połowa wakacji należy do udanych ;) Mam nadzieję, że Wy również dobrze się bawicie ^ ^


Pozdrawiam ciepło,
Deline