niedziela, 23 stycznia 2011

"Bardzo biała wrona" - Ewa Nowak

Tytuł: “Bardzo biała wrona”
Autor: Ewa Nowak
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 272
Ocena: 8,5/10

    Każda dziewczyna marzy o miłości rodem z bajki. Wyobraża sobie, że jej partner będzie księciem zdolnym do każdego poświęcenia, byle tylko wywołać uśmiech na twarzy swojej księżniczki. Czasem rzeczywistość jest łudząco podobna do fantazji...
    Natalia właśnie rozpoczyna pierwszą klasę liceum. Już na początku września zostaje zauważona przez starszego od niej o dwa lata Norberta. Chłopak zaczyna niewinnym przywitaniem, a później... kanapką. Przecież jakoś trzeba nawiązać kontakt, prawda?
    Nie minęły trzy tygodnia, a Natalia i Norbert są razem. Są w sobie zakochani po uszy i wydaje im się, że nigdy wcześniej nie było pary darzącej się tak silnym uczuciem. To niemożliwe. Tylko oni są zdolni do takiego kochania.
    Norbert nie miał łatwego dzieciństwa. Jego dziadek, waltornista, zmuszał go do nauki gry na fortepianie. Nie przyjmował do wiadomości, że jego wnuk nie pragnie zostać muzykiem, w przeciwieństwie do swojej niezwykle uzdolnionej siostry, Konstancji. Przez swój wybór wiele razy był bity i upokarzany. W końcu znienawidził dziadka, jednak podświadomie uważał go za autorytet. Jaki wpływ na jego życie i na życie osób, które kocha, może mieć taka sprzeczność?

<<Jakie to wspaniałe mieć nad kimś władzę>> - pomyślał Norbert.”

    “Bardzo biała wrona” to książka, która zmusza do refleksji. Po jej przeczytaniu do głowy przychodzą setki pytań. Jak można kochać kogoś, przez kogo się cierpi? Czy trudne dzieciństwo usprawiedliwia złe czyny? Co kieruje ludźmi, którzy chcą posiadać swoją drugą połówkę na własność? Jakie skutki może mieć bezgraniczna miłość i zaufanie?
    Niełatwo przeciwstawić się osobie, którą się kocha. Miłość jest piękna, ale czasem zaślepia i uniemożliwia racjonalne myślenie. Wówczas rozum odchodzi na dalszy plan, a serce zaczyna rządzić swoimi prawami. O wszystkim zapomni, wybaczy każdą krzywdę, byle tylko poczuć pozornie słodki smak miłości. Ale czy miłość nie polega na pragnieniu szczęścia drugiej osoby?
    Polecam tę książkę nie tylko nastolatkom. Jest to jedno z najbardziej refleksyjnych dzieł Ewy Nowak, napisane w ciekawy sposób. “Bardzo białą wronę” można przeczytać jednym tchem, jednak nie sposób zapomnieć morałów w niej zawartych. Niebezpośrednio udziela ona odpowiedzi na pytanie: “rozum czy uczucie?” i zmusza do głębszego zastanowienia nad prawdziwym sensem miłości.

***
Wiem, że trochę zawaliłam, a jedna recenzja na dwa tygodnie (do tego nijaka) to mało. Jednak postaram się to zmienić :) Wielkim ułatwieniem jest fakt, że za tydzień rozpoczynają się ferie. Na pewno wówczas wprowadzę jakieś małe zmiany.


Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej niedzieli!

sobota, 8 stycznia 2011

"Poczwarka" Dorota Terakowska

Tytuł: “Poczwarka”
Autor: Dorota Terakowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Ilość stron: 322
Ocena: 10/10

    Każdy z nas ma plany, marzenia. Jednak mało kto dopuszcza do siebie myśl, że coś może się nie udać. Przecież na świecie żyje tyle ludzi, więc dlaczego to akurat nam los miałby rzucić kłody pod nogi?

    Adam i Ewa to bogate małżeństwo, które ma właściwie wszystko - dobrą pracę, dom i przede wszystkim siebie. Do szczęścia brakuje im tylko jednego, a mianowicie dziecka, które będą mogli prowadzić przez życie. Kiedy w końcu ich kolejne marzenie zostaje spełnione, oboje planują wspaniałą przyszłość dla nowego członka rodziny. Wierzą, że maleństwo osiągnie coś w życiu i zajmie wysokie stanowisko. Rozmyślają nad zajęciami, na które je zapiszą, nad szkołą, do której będzie uczęszczać... Ale ani Adam, ani Ewa nie spodziewa się, że dziecko, które przecież miało mieć życie usłane różami, urodzi się z zespołem Downa.
    Małżeństwo musi dokonać trudnego wyboru: opiekować się nowonarodzoną córeczką czy zostawić ją w szpitalu? Adam namawia żonę, aby wybrała drugą opcję. Jednak Ewa, po rozmowie z kobietą, której córka również ma zespół Downa, decyduje się prowadzić dziecko przez życie, nawet jeśli miałoby być krótkie.
    Myszka nie jest zwyczajnym dzieckiem. Zespół Downa to straszna choroba, a osoby nią dotknięte nie mają łatwo. Ale czy ktoś kiedykolwiek zastanawiał się, co dzieje się w sercu takich ludzi? Książka pt. “Poczwarka” po części jest pisana z perspektywy najpierw kilkuletniej, a później coraz starszej Myszki. Dziewczynka wie, że jest ciężko chora, ale stara się zapamiętywać nauki mamy, która często traci chęć do życia. Robi wszystko, żeby zobaczyć na twarzy rodzicielki uśmiech, pojawiający się tam tak rzadko.
    Myszka kocha swoich rodziców, nawet tatę, który się jej brzydzi. Ma nadzieję, że ojciec kiedyś ją przytuli i obdarzy miłością.  Jest to prawie niemożliwe, bo kiedy dziewczynka chce pochwalić się tacie nowo zdobytą umiejętnością, z jej ust wydobywają się tylko sylaby, a mężczyzna z obrzydzeniem ucieka. Myszka wini za to jedynie siebie.
    Pewnego dnia dziewczynka idzie na strych i widzi niesamowite rzeczy. Z czasem chodzenie tam staje się jej rytuałem, o którym nie zapomina, choć jako dziecko z zespołem Downa ma bardzo słabą pamięć. Tam jest sobą. Nie tą ociężałą, niekształtną Myszką, tylko lekkim motylem, który może wszystko: poruszać się z gracją, tańczyć, a nawet płynnie mówić! 
    “Poczwarka” to książka, która uświadamia nam, że osoby chore też są ludźmi i tak samo jak my, mają uczucia. Nie należy więc patrzeć z obrzydzeniem czy tym bardziej wyśmiewać niepełnosprawnych, gdyż wtedy można ich bardzo łatwo zranić. Przecież każdy ma prawo do życia.
    Polecam Wam tę pozycję, jednak sięgnijcie po nią wtedy, kiedy będziecie gotowi. Nie warto czytać tego dzieła na siłę.

"Śmiech oświetla życie. Jest jak lampa. (...) Bez niego jest ciemno, duszno i ciasno, nawet wówczas, gdy świeci słońce."

 ***

 

U Selene trwa losowanie “Primavery” autorstwa Mary Jane Beaufrand. Jeśli chcecie zdobyć tę pozycję, serdecznie zapraszam na Recenzje Selene!



sobota, 1 stycznia 2011

"Gone. Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój" Michael Grant

Tytuł: “Gone. Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój”
Autor: Michael Grant
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 527
Ocena: 9/10

    Ilu z nas kiedykolwiek pomyślało, jak wyglądałby świat bez dorosłych? Ile razy pragnęliśmy, aby oni wreszcie “zniknęli”? W naszej wyobraźni wiązało się to z samymi plusami - brak kontroli, brak zakazów, brak szlabanów. Jednak wszystko ma wady i zalety... Cykl “Gone. Zniknęli.” autorstwa Michaela Granta pokazuje, jak groźne i niebezpieczne może być życie bez dorosłych.
   
    W szkole w Perdido Beach normalnie trwają lekcje. Uczniowie ze znużeniem słuchają historyka opowiadającego o wojnie secesyjnej. Nagle nauczyciel zniknął. Zrobił “puff”. Okazuje się, że w całym budynku nie ma ani jednego pedagoga, a także części uczniów. Wszyscy, którzy skończyli piętnaście lat, rozpłynęli się w powietrzu. “Puff” i ich nie ma.
    Początkowo perspektywa “wolności” jest kusząca. Koniec szkoły. Gry video przez cały dzień. Pizza, popcorn i słodycze nocą. Czy można chcieć czegoś więcej? Taki stan rzeczy z pewnością cieszy, ale też wzbudza strach w najmłodszych. Mimo, że dzieci nie zawsze są posłuszne, to w chwili niebezpieczeństwa pragną “do mamy”. Nie mówiąc już o tym, że w świecie bez dorosłych nie ma policjantów, lekarzy, strażaków... Ale dzieci o tym nie myślą. Są przekonane, że ich rodzice niedługo wrócą, że świat znowu będzie normalny. Część z nich z nadzieją i strachem oczekuje powrotu rodziców, a część korzysta z upragnionych chwil wolności, opychając się słodyczami zabranymi z niestrzeżonych już sklepów. Z czasem dzieci zaczynają się coraz bardziej bać. Gromadzą się na placu i obsypują pytaniami starszego kolegę, Sama Temple. Myślą, że on może coś zrobić. Przecież to Sam Autobus, chłopak, który w czasie wycieczki szkolnej uratował wiele osób siadając za kierownicą, kiedy prowadzący pojazd dostał ataku serca. Dzieciaki są przekonane, że Sam coś zrobi. Jednak on jest bezradny, jak wszyscy, znajdujący się w Perdido Beach. Jedyne, co go wyróżnia spośród innych, to jego wiek - niedługo skończy piętnaście lat - oraz dziwna zdolność, którą posiada - wystrzeliwanie z dłoni śmiercionośnych płomieni. Ale czy to wystarczy, żeby zapanować nad sytuacją?
    Sam wraz z przyjaciółmi postanawia sprawdzić, czy w okolicach także nie ma dorosłych. Przecież to niemożliwe, żeby na świecie zostały same dzieci i nastolatkowie. Grupa w końcu natrafia na dziwną, przezroczystą barierę. Nie da się przez nią przejść ani jej zniszczyć. Mur zatacza koło wokół Perdido Beach i okolic. Nie ma w nim żadnej szczeliny, czegoś, co mogłoby być drzwiami. Teren, na którym dzieci próbują funkcjonować bez dorosłych, jest pod kopułą. Nikt nie wie, jak się wydostać. Wszyscy zadają sobie te same pytania: co jest za barierą? Czy tam ludzie żyją “normalnie”? Gdzie się podziali dorośli i starsza młodzież? Ile to jeszcze będzie trwało? Niestety, nikt nie umie odpowiedzieć na te pytania. Niemowlęta, małe dzieci i uczniowie muszą nauczyć się żyć w świecie bez dorosłych. W Ekstremalnym Terytorium Alei Promieniotwórczej. W ETAPIE.
    Sam myśli, że jest dziwolągiem. Próbuje powiązać swoją dziwną zdolność z otaczającą go rzeczywistością. Coś albo ktoś sprawił, że dorośli zniknęli. Czy ta sama osoba nadała mu moc? Z czasem w Perdido Beach coraz więcej dzieciaków zaczyna dysponować mocami. Także zwierzęta nie wyglądają już tak, jak pokazują książki. Bo czy w jakimkolwiek podręczniku przedstawiano latające grzechotniki, mewy ze szponami jastrzębia lub gadające kojoty?
    “Gone. Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój” to wspaniała książka fantasy o wyjątkowej fabule. Postacie wykreowane przez Michaela Granta nie są szablonowe, a dialogi między nimi zabawne. Utwór wciąga i z każdą przeczytaną stroną zaskakuje czymś zupełnie nowym. Polecam ją każdemu, kto kiedykolwiek zastanawiał się, jak wyglądałoby życie bez dorosłych.

***

Dzisiaj jest pierwszy dzień roku 2011. Wcześniej nie miałam okazji, więc teraz życzę Wam wszystkiego dobrego, szczęścia i spełnienia marzeń :)