piątek, 1 kwietnia 2011

"Slumdog. Milioner z ulicy" - Vikas Swarup

Tytuł: “Slumdog. Milioner z ulicy”
Autor: Vikas Swarup
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 280
Ocena: 10/10

    Z pewnością każdy z Was słyszał o filmie, który zdobył tak wiele nagród. Ale czy ktokolwiek wie, że powstał on na podstawie książki? Przyznaję, że nie miałam o tym pojęcia, więc nie zawahałam się obejrzeć “Slumdoga”. Dopiero szukając jakiegoś ciekawego ebooka natknęłam się na dzieło Vikasa Swarupa. Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia. Przecież w niedzielne popołudnie nie pójdę do żadnej biblioteki, a ta pozycja wydaje się być interesująca. Film wywarł na mnie dobre wrażenie, więc czemu nie spróbować? Nie oczekiwałam, że będę zachwycona, ponieważ o to trudno, kiedy najpierw widziało się ekranizację. Jednak w tym wypadku po raz pierwszy cieszyłam się z tego, że reżyser może pozmieniać to i owo w swoim filmie. Dzięki temu czytając “Slumdoga” przeżyłam całkiem inną historię niż podczas oglądania adaptacji. Te dwa dzieła łączył jedynie niebanalny pomysł na fabułę...
    Osiemnastoletni mieszkaniec Indii o interesującym imieniu łączącym trzy religie, Ram Mohammad Thomas, dostaje się do teleturnieju “Kto wygra miliard?”. Chłopak jest sierotą i w życiu może liczyć jedynie na pomoc przyjaciół z ulicy. Wielkie pieniądze będące nagrodą w programie są dla takich ludzi jak on jedynie nieosiągalnym marzeniem. Nie wspominając już o tym, że nawet najmądrzejsi naukowcy nigdy nie odpowiedzieli poprawnie na dwanaście trudnych pytań. Jeśli nie udało się to najlepszym, to jakim cudem niewykształcony chłopak z najniższej warstwy społecznej mógłby wygrać teleturniej? Wielu, widząc początkowe sukcesy Rama, twierdzi, że to jedynie szczęście, które przecież nie trwa wiecznie. Dopiero wtedy, gdy Thomas odpowiada na wszystkie pytania - co wydaje się być cudem - organizatorzy programu zaczynają mieć wątpliwości. W związku z tym następnego dnia rano zwycięzca zostaje zabrany ze swojego mieszkania i aresztowany. Policjanci torturami próbują zmusić go, żeby przyznał się do oszustwa. Nie chodzi już tylko o to, że chłopak ze slumsów nie może posiadać tak rozległej wiedzy w tylu różnych dziedzinach. Problem tkwi w pieniądzach... 

“Marzenia mają władzę tylko nad twoim własnym umysłem. Ale pieniądze dają ci władzę nad umysłami innych.”

     Na szczęście, nie wszystko stracone. W ostatniej chwili, gdy Ram już ma przyznać się do zarzucanego mu oszustwa, pojawia się Smita - adwokatka gotowa obronić chłopaka. Zabiera go do swojego mieszkania i prosi o dokładne wyjaśnianie sprawy. W ten sposób poznajemy barwną historię Rama i dowiadujemy się, skąd ten niewykształcony chłopak znał odpowiedzi na wszystkie pytania, które padły w teleturnieju.
     Przeczytałam w swoim życiu wiele książek, ale jeszcze nigdy nie byłam tak bardzo zainteresowana historią “jakiegoś tam kolesia ze slumsów”. Wartka akcja, interesujące wątki, niebanalny romans oraz niesamowity element zaskoczenia - to wszystko sprawiło, że daję tej pozycji maksymalną ilość punktów. Vikas Swarup napisał powieść przepełnioną prawdami życiowymi. Sprawił, że nie sposób się nudzić czytając “Slumdoga”. Dodatkowo rozwiązania wybierane przez bohaterów sprawiają, że na twarz czytelnika co jakiś czas powraca wyraz zdziwienia. Później znika, ustępując miejsca współczuciu.
     Nadal się zastanawiam, jak to możliwe, że gdy już byłam pewna, iż znam rozwiązanie wątku, wszystko zmieniało się o sto osiemdziesiąt stopni. Nawet zakończenie utworu zaskoczyło mnie kilkoma rzeczami. Czytając ostatnie rozdziały towarzyszyło mi napięcie, jednak na samym końcu na mojej twarzy pojawił się uśmiech - zachwyt nad wspaniałością dzieła i idealnie dopasowanym zakończeniem, które na szczęście nie należy do tych pisanych “żeby tylko było”.
     O “Milionerze z ulicy” mogłabym jeszcze wiele napisać, ale chcę Was zachęcić do tej książki, a nie zniechęcić przez przydługawą recenzję. Dodam tylko, że nawet jeśli jesteście wybredni, ta książka powinna Was zadowolić. Fakt, że oglądaliście film w niczym nie przeszkadza - jeśli dobrze pamiętam, to jedynie dwa pytania zostały powtórzone, ale nawet wówczas historie opowiadane przez Rama były inne niż te w ekranizacji.
     To naprawdę niesamowite - tyle różnych elementów ułożonych w spójną całość, która manipuluje czytelnikiem, robiąc z jego emocjami co chce. Gorąco polecam! 

“Miłość wcale nie atakuje znienacka. Skrada się powoli, a potem przewraca ci życie do góry nogami. Wypełnia jawę i przejmuje władzę nad snami. Zaczynasz unosić się w powietrzu i widzieć życie w cudownych nowych barwach. Ale miłość przynosi też słodkie cierpienie, rozkoszną torturę.”

***
Nawet jeśli byście się buntowali, zamieściłabym tę recenzję. Dzieło Vikasa Swarupa powinno być polecane. W żadnym wypadku nie można oceniać go przez pryzmat ekranizacji. Mam nadzieję, że Was zachęciłam i wkrótce poznam Wasze opinie o tej książce :)


28 komentarzy:

aniusiaczek92 pisze...

Ależ ty mnie zachęcasz ;P Bardzo chciałam obejżeć ten film ,ale do tej pory jakoś nie miałam czasu, a może to i dobrze, bo kiedy sięgnę po książkę, to cała historia będzie dla mnie nowością ;) Pozdrawiam !

kasandra_85 pisze...

Jak najbardziej zapisuję na listę:)). Filmu nie oglądałam, bo mam zwyczaj czytać na początku książkę, a potem ewentualnie obejrzeć film:). Już nie mogę się doczekać lektury:).
Pozdrawiam!!

Magda pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Magda pisze...

ja też zazwyczaj najpierw czytam później oglądam, ale slamdoga nie czytałam, za to film zrobił na mnie duże wrażenie, chętnie sprawdzę jak wypada na jego tle książka :)

Evita pisze...

Film ogladałam,teraz po Twojej recenzji sięgnę po książkę:)

pandorcia pisze...

Miałam podobnie... ale książki jeszcze niestety nie przeczytałam :( a bardzo,bardzo bym chciała :)

izaa. pisze...

hmm.. Filmu jeszcze nie widziałam, więc nie jestem w stanie go oceniać, a książka wydaje mi się interesująca. Może kiedyś sięgnę, a i na film z pewnością się skuszę ;)

Dusia pisze...

Nie widziałam ani filmu ani książki, ale mam na nie wielką ochotę. Po Twojej recenzji nawet jeszcze większą. Na pewno sięgnę. Pozdrawiam!

MirandaKorner pisze...

Mnie zachęciłaś:) Od dłuższego czasu chcę tę książkę przeczytać, ale nigdy nie mam okazji:( Dzięki Twojej recenzji na pewno się to zmieni i postaram się sięgnąć po tę powieść jak najszybciej:)

bookworm pisze...

Ja nawet filmu nie znam:) Bardzo mnie zachęciłaś... znowu będę pędzić do biblioteki...

Varia pisze...

ależ Ty potrafisz kusić swoją recenzją :) oglądałam film Slumdog. Milioner z ulicy, ale do książki nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło. teraz mam ogromną ochotę to nadrobić.

Deline pisze...

aniusiaczek92 - jeśli najpierw przeczytasz książkę to i tak oglądając film przeżyjesz całkiem inną przygodę :)

kasandra_85 - gdybym tylko wcześniej dowiedziała się o istnieniu tej książki ^ ^

Magda - jestem ciekawa Twojej opinii.

Evita - mam nadzieję, że nie będziesz rozczarowana :)

pandorcia - w internecie jest wiele ebooków, choć, szczerze mówiąc, fajnie byłoby posiadać 'Slumdoga" na własność - okładka jest po prostu piękna :)

izaa. - gorąco polecam oba dzieła. Kolejność dowolna :)

Dusia - cieszę się, że Cię zachęciłam :)

MirandaKorner - mam nadzieję, że "Slumdog" spełni Twoje oczekiwania :P

bookworm - chętnie poznam Twoją opinię o tym dziele ^ ^

Varia - jeśli przeczytasz również książkę, będziesz miała niezłe porównanie :)

przyjemnostki pisze...

Oglądałam film i czytałam książkę. Te historie troszeczkę się od siebie różnią, ale każda wzrusza i jest godna zapamiętania :)

Pati pisze...

Nie powiem może być ciekawa ;)

Catherine pisze...

widziałam film i widzę z tej recenzji, że książka jest trochę inna od filmu
z chęcią przeczytam ;)

Sylissima pisze...

No nie powiem, jestem zaszczycona czytać tak piękną recenzję! :D
A skoro jest piękna to i także zachęcająca :) Kiedy znajdę "Slumdoga...", wezmę go bez wahania...

UpiornyGroszek pisze...

Swego czasu oglądałam film i zrobił na mnie spore wrażenie. Miałam nawet przeczytać książkę, ale później jakoś wyleciało mi to z głowy- także dziękuję za przypomnienie :) Jednakże postaram się zaopatrzyć w wersję papierową, ebooków szczerzę nie znoszę ;)
Pozdrawiam serdecznie!

Kinga pisze...

to ja z tych niedoinformowanych. Również nie miałam pojęcia, że film powstał na podstawie książki. Dziękuję i machinalnie zapisuję na mą listę "chcę przeczytać" :)

Dominika Anna pisze...

obejrzałam film i chyba na razie to mi wystarczy, bo choć mi się podobał to chyba na razie nie chcę wracać do tej historii

:)

Elina pisze...

Już od dawna chcę przeczytać tą książkę z dwóch powodów. Po pierwsze jestem ciekawa pierwowzoru literackiego, nie pierwszy raz czytam, że bardzo udanego. A po drugie - bardzo mi się film podobał, a tematyka poruszana przez jest dla mnie interesująca.
Przeczytam na pewno!

Julia pisze...

Film oglądałam i szczerze mówiąc nie zainteresowałam się czy istnieje książka opisująca tą historię. Czytając Twoją recenzję nabrałam pewności, że chciałabym tą książkę przeczytać np. ze względu na to, że w filmie nie było mowy o żadnej pani adwokat.
Z pewnością sięgnę po tą pozycję, ale najwcześniej w wakacje, aby nie martwić się nieprzeczytanymi książkami, które tylko czekają na przeczytanie :)

BookEater pisze...

niestety nie oglądałam filmu, ale słyszałam. Chciałabym przeczytać książkę, choćby po to, żeby wyrobić sobie o niej zdanie. Po twojej recenzji spodziewam się czegoś wyśmienitego, więc mam nadzieję, że się nie zawiodę

Dosiak pisze...

Film widziałam i podobał mi się :) Przyznam, że po książkę nie miałam zamiaru sięgać w najbliższej przyszłości. Ale Twoja recenzja mnie zachęciła do przeczytania :) Może się skuszę.

Rudzielec pisze...

Niestety nie oglądałam ani filmu, ani nie czytałam ksiązki, ale same dobre recenzje słyszałam i o filmie i o książce;) Musze nadrobić;)))

Daria pisze...

Muszę przeczytać ten tytuł koniecznie. Szkoda tylko, że dowiedziałam się o niej już po obejrzeniu filmu, który też był świetny :) I w pewnym sensie inny :)

Liliowa pisze...

Filmu nie oglądałam, ale może to i dobrze, bo mimo tego, że nie ma on wiele wspólnego z książką, to jednak zawsze wolę zaczynać od pierwowzoru. Z chęcią przeczytam, mam nadzieję, że i mi się spodoba. :) Lubię zaskakującą fabułę, która wbija w fotel, więc myślę, że "Slumdog..." mnie nie rozczaruje.

Pozdrawiam!

Magia słowa pisanego pisze...

Oglądałam film i podobał mi się, ale też nie wiedziałam, że jest na podstawie książki.

Maddie pisze...

Film był bardzo dobry, więc kto wie. Porównam może ekranizację z książką :)

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku! Bardzo mi miło, że się tutaj znalazłeś. Jeśli spodobał Ci się post i chcesz podyskutować - zostaw komentarz :)